Linux i Open Source

Zapałałem ogromną miłością do technologii - a w szczególności do komputerów głównie - dzięki Linuksowi. W latach 90tych, kiedy większość moich znajomych grała na Amidze w Settlersów czy Dooma na PC, ja nie posiadając dostępu do Internetu, po zainstalowaniu pierwszego Linuksa Slackware (z jądrem 1.9?) próbowałem zrozumieć co się dzieje - gapiąc się w czarny ekran z promptem bash# .

Linux dał mi mi wtedy niesamowite wyzwania - do dziś pamiętam, kiedy to jako nastolatek prowadziłem sam ze sobą długie debaty: czy mam używać Window Maker, FVWM2? Czy może KDE 0.9?

Dość szybko rozpocząłem także przygodę z programowaniem, początkowo w bashu, następnie w języku C i Perl, który pokochałem na wiele lat. Pierwszym, większym kawałkiem kodu jaki napisałem (który zajął mi całe wakacje), był system w CGI napisany w Perlu do zarządzania rozgrywkami turnieju Quake, który wspólnie ze znajomymi (pozdrowienia dla Radka i Grześka ;-)) zorganizowaliśmy w naszym liceum(1).

Wraz z rozwojem profesjonalnej kariery i w poszukiwaniu wygody, po dekadzie szczerej miłości do Linuksa i ruchu Open Source, przesiadłem się na system OSX Panther zakochany estetycznym UI i korzeniami FreeBSD tego systemu. Dzisiejszy OSX oczywiście nadal pozostaje w korzeniach *nixowy, ale przeszedł długą drogę i niestety moim zdaniem idzie w bardzo złym kierunku. Dlatego też, kilka lat temu zacząłem wracać z utęsknieniem do Linuksa, początkowo na domowych serwerach (realizując projekt SelfHosted Everything! - nie możesz się doczekać, patrz akapit niżej), a w konsekwencji 2 lata temu przesiadając się całkowicie z Maca i OSX na rzecz Linuksa (mój wybór padł po wielu próbach Debiana SID, Ubuntu na ArchLinux).

Prywatna chmura - czyli Self-Hosted Everything!

Niniejszym chciałbym zapoczątkować serię artykułów opisujących moją drogę - początkowo uwalniając moje prywatne dane z rąk korporacyjnych - hostując wszystkie usługi codziennego użytku na prywatnej chmurze - aż do momentu, kiedy wróciła fascynacja Linuksem na desktopie, dając mi ponownie najlepsze środowisko do pracy i rozwoju, jakie mogłem sobie wymarzyć. Postaram się pokazać, jaki był mój proces wyboru narzędzi, jakie użytkuję zarówno w prywatnej chmurze jak i na moim desktopie.

Temat jest o tyle ciekawy, że w internecie, coraz głośniejsze są narzekania nie tylko na działania firmy Apple, ale w szczególności na jakość i stabilność Maców oraz systemu, który przychodzi razem z nim. Potwierdzają to także narzekania wielu moich znajomych (szczególnie tych, działających w sferze biznesowej - developerzy od dawna kochają Linuksa ;-)), którzy od dłuższego czasu poszukują alternatywy dla OSX - aczkolwiek widzę ogromną rezerwę i wahanie się przed podjęciem pierwszego kroku.

Z jeszcze większą rezerwą obserwuję niechęć do porzucenia wszelakich serwisów chmurowych (DropBox, Evernote, itp.) - aczkolwiek sądzę, iż cały ruch BlockChain do tego tak czy siak niebawem doprowadzi. Liczę zatem na to, iż moja historia być może natchnie kogoś, by podjąć wyzwanie i pójść własną drogą do liberalizacji danych jak i narzędzi codziennego użytku.

Planuję sukcesywnie publikować następujące wpisy:

  • Migracja z Evernote
  • Własna poczta i webmail
  • Własny password manager
  • Prywatny file sharing
  • Prywatny VCS
  • Idealny desktop na Linuksie
  • Projekt: Hardware Agnostic

Stay tuned! Zachęcam do zapisania się do notyfikacji o nowych postach.

Bądź na bieżąco